„Burza wokół standardów” Przegląd Komunalny – październik 2016

72

W czasie Międzynarodowych Targów Technologii i Produktów dla Zrównoważonego Rozwoju i Usług Komunalnych POL-ECO-SYSTEM w Poznaniu wystawcy, w tym także członkowie PIGO, zaprezentują swe najnowsze instalacje, urządzenia, pojazdy i usługi.

Z całym przekonaniem możemy stwierdzić, że na naszym rynku dostępne są praktycznie te same technologie i rozwiązania logistyczne co w innych krajach przodujących pod względem rozwoju proekologicznej gospodarki odpadami. Nie brakuje również u nas inwestorów zainteresowanych długoterminowym zaangażowaniem kapitałowym na rynku przetwarzania i unieszkodliwiania odpadów. Wydaje się więc, że istnieją w naszym kraju wszelkie sprzyjające okoliczności dla dynamicznego rozwoju przemysłu przetwórczego, dla którego odpady stają się cennym i pożądanym surowcem.
Niestety, taką nieco sielankową wizję w dość brutalny sposób weryfikują praktyka i dotychczasowe doświadczenia. Wydaje się, że nikt nie kwestionuje obecnie tezy, iż podstawą nowoczesnej, proekologicznej gospodarki odpadami jest selektywna zbiórka odpadów komunalnych u źródła ich powstawania. W założeniach gospodarki o obiegu zamkniętym stanowi ona jeden z fundamentów dla docelowego zakazu składowania jakichkolwiek odpadów nadających się do recyklingu w myśl idei „zero odpadów dla Europy”.

Wzrosną koszty selektywnej zbiórki
Jak jednak się okazuje, kolejna podjęta przez Ministerstwo Środowiska próba wprowadzenia jednolitych standardów selektywnego zbierania odpadów wywołała prawdziwą burzę krytyki ze strony samorządów gminnych i ich reprezentatywnych organizacji. W efekcie odnośny projekt rozporządzenia został również oprotestowany przez stronę samorządową w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Środowisko samorządowe, oprócz tradycyjnych argumentów natury politycznej (ograniczanie samodzielności organizacyjnej gmin), podnosi w swych wystąpieniach przede wszystkim nieunikniony, wskutek wprowadzenia tego rozporządzenia, wzrost kosztów systemu gospodarowania odpadami, a tym samym opłat dla mieszkańców. Zdecydowany sprzeciw wobec próby narzucenia gminom rozporządzeniem wielopojemnikowego systemu zbierania odpadów zgłaszają przede wszystkim te samorządy, które praktykują na swym terenie najtańszy sposób zbierania odpadów, tzw. dwupojemnikowy (frakcja sucha i mokra), i twierdzą, że w zupełności pozwala on na osiągnięcie wymaganych poziomów redukcji składowania i recyklingu odpadów. Przedmiotem krytyki jest także nakaz ujednolicenia kolorów pojemników przeznaczonych dla poszczególnych frakcji odpadów, który w efekcie skutkowałby koniecznością wymiany w ciągu najbliższych pięciu lat kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset tysięcy pojemników. Mimo tego frontalnego sprzeciwu samorządów Ministerstwo Środowiska konsekwentnie dąży do wprowadzenia nowego systemu selektywnego zbierania odpadów i w kolejnej wersji projektu rozporządzenia (z 19 sierpnia br.) zaproponowało jedynie kilka zmian, które jednak powinny nieco obniżyć koszty wprowadzenia nowych rozwiązań. Uwzględniona została m.in. propozycja PIGO zrezygnowania ze zbierania w oddzielnych pojemnikach odpadów z metali oraz odpadów z tworzyw sztucznych. Odpady te można bowiem z powodzeniem zbierać w jednym pojemniku i rozdzielać na liniach sortowniczych, bez utraty jakości tych surowców.

Klapa kontra pojemnik
Trudno jednak doprawdy zrozumieć, dlaczego odrzucono propozycję PIGO, aby odstąpić od konieczności stosowania pojemników o ściśle określonej kolorystyce i dopuścić możliwość oznaczania pojemników wskazanymi w rozporządzeniu kolorami w postaci kolorowych klap lub innych elementów albo wyraźnych naklejek. Odnosząc się do takiego postulatu PIGO, Ministerstwo w raporcie z konsultacji społecznych stwierdziło jedynie, że w projekcie przewidziano wystarczający, bo 5-letni okres dostosowania się do wymaganych kolorów dla pojemników. Trudno ten argument uznać za przekonujący, tym bardziej że operacja wymiany pojemników będzie kosztowała w skali kraju grubo ponad 100 mln zł. Zaledwie 5-letni okres dostosowawczy może mieć jedynie łagodzące znaczenie dla tych właścicieli prywatnych posesji, którzy samodzielnie wyposażają je w pojemniki. Natomiast gminy, organizując zazwyczaj 3-letnie przetargi na odbieranie odpadów lub przetargi na zakup pojemników, aby sprostać wymogom rozporządzenia, będą zmuszone już w najbliższych postępowaniach przetargowych do uwzględnienia w warunkach przetargowych nowej kolorystyki pojemników, co w praktyce oznacza konieczność wymiany już w najbliższym czasie niedawno zakupionych przez gminy lub firmy pojemników na nowe, spełniające wymogi rozporządzenia, lub przemalowywania pojemników – z fatalnym skutkiem dla ich estetyki.W najnowszym projekcie rozporządzenia termin jego wprowadzenia został przesunięty na 1 lipca 2017 r. Można więc mieć nadzieję, że Ministerstwo Środowiska zechce raz jeszcze pochylić się przynajmniej nad tą propozycją Izby, co z pewnością zracjonalizowałoby koszty wprowadzenia nowych rozwiązań do gospodarki odpadami, które w ostatecznym rachunku będą niepotrzebnie obciążały budżety domowe mieszkańców.

Dariusz Matlak
prezes zarządu PIGO