Przegląd Komunalny: Pytania o pożary

3

Pożary tzw. składowisk czy wysypisk odpadów stały się ostatnio wiodącym tematem nie tylko w serwisach i publikatorach branżowych. Po największym pożarze w Zgierzu oraz konferencji premiera i ministra środowiska szczególne zainteresowanie mediów i opinii publicznej wzbudziły doniesienia o „mafii śmieciowej”, przemycie śmieci z zagranicy i celowych podpaleniach odpadów.

Tylko nieliczni dziennikarze interesowali się faktycznymi przyczynami pożarów, zadając ważne pytania, np. dlaczego w Polsce spłonęły w tym roku dziesiątki, o ile nie setki tysięcy ton odpadów, które nie powinny zalegać latami na placach magazynowych, tylko powinny trafić do przetworzenia? Dlaczego odpady, które segregujemy, nie znajdują zbytu? Co robić, aby w przyszłości skutecznie zapobiegać takim sytuacjom?

To katastrofa ekologiczna

W tych kwestiach wypowiadali się w ostatnich tygodniach wszyscy znawcy branży, ale – co ciekawe – chyba najtrafniejsze diagnozy i tezy, jakie pojawiły się w Internecie, to te anonimowe. Mimo że naszym branżowym ekspertom wypada zazwyczaj twierdzić, że przewidywali i ostrzegali, to myślę, że nikt faktycznie nie przypuszczał, że skala tych pożarów może być tak olbrzymia, nawet jeżeli znacząco przyczyniły się do tego wyjątkowe w tym roku majowe i czerwcowe upały. Bez dwóch zdań – to jedna z największych w ostatnich latach katastrof ekologicznych w naszym kraju. Nie dziwi zatem, że wobec uzasadnionych w co najmniej kilku przypadkach podejrzeń celowych podpaleń i zorganizowanych działań przestępczych sprawą zajęły się także organy ściągania i specsłużby.

Kosztowne zmiany

Pożary odpadów o niespotykanej dotąd skali spowodowały zapowiedź radykalnych zmian w przepisach, które powinny skutecznie zapobiegać przestępczym procederom i ograniczać szarą strefę w gospodarce odpadami. Zgodnie z deklaracjami ministra środowiska, projekt ustawy o zmianie ustawy o odpadach oraz niektórych innych ustaw w ciągu kilku tygodni został opracowany i skierowany do krótkich, bo 7-dniowych konsultacji publicznych, a pod koniec czerwca trafił do Sejmu. Projekt ten przewiduje nowe, zaostrzone reżimy gospodarowania odpadami, weryfikację dotychczasowych zakładów, instalacji i zezwoleń oraz drakońskie kary i sankcje za łamanie przepisów. Niektóre z tych rozwiązań, np. gwarancje finansowe dla podmiotów zajmujących się gospodarowaniem odpadami, Ministerstwo Środowiska zapowiadało już wcześniej.

Jak można było się spodziewać, rządowy projekt nowelizacji przewiduje także skrócenie dopuszczalnych okresów magazynowania odpadów oraz uszczegółowienie i uszczelnienie przepisów dotyczących transgranicznego przemieszczania odpadów. Obszerny zakres nowelizacji dotyczy wprowadzenia bardzo rygorystycznych reżimów przeciwpożarowych dla miejsc i obiektów zbierania, magazynowania i przetwarzania odpadów, ale także dla składowisk odpadów i instalacji odzysku (m.in. wizyjny system kontroli miejsc magazynowania i składowania). Spełnienie tych wymogów dla wielu zakładów będzie bardzo kosztowne i czasochłonne, chociaż ustawodawca przewidział wyjątkowo krótkie terminy dostosowawcze.

Zagrożeni likwidacją

Największe jednak zaskoczenie i sprzeciw wywołują przepisy określające warunki aktualizacji zezwoleń na gospodarowanie odpadami (m.in. zbieranie, odzysk i przetwarzanie odpadami). Jeżeli nie zostaną wprowadzone dla tych przepisów kilkuletnie okresy dostosowawcze, to można się obawiać, że wiele zakładów i instalacji zajmujących gospodarką odpadami ulegnie w niedługim czasie likwidacji.

Dla wielu barierą nie do pokonania byłaby bowiem przewidziana w projekcie konieczność posiadania tytułu własności albo przynajmniej użytkowania wieczystego do nieruchomości, na której prowadzą swą działalność. Przepis ten dotyczyłby w praktyce podmiotów zajmujących się zbieraniem i zagospodarowaniem zarówno odpadów komunalnych (w tym odpadów zbieranych selektywnie), jak i zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, odpadów przemysłowych i innych kategorii odpadów.

Dlatego Izba, w swej opinii adresowanej do marszałka Sejmu i ministra środowiska, zaapelowała, aby jako tytuł prawny do terenu, poza tytułem własności lub użytkowaniem wieczystym, uwzględnić także w ustawie umowę dzierżawy lub inny równoważny tytuł prawny, potwierdzony aktem notarialnym.

Tylko zgodnie z planami

Równie niezrozumiałym rozwiązaniem jest wymóg zlokalizowania zakładów lub instalacji do zbierania i zagospodarowania odpadów wyłącznie na terenie objętym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. W praktyce bowiem przepisy zmieniające ustawę o odpadach nie mogą skutecznie zmusić lub zmotywować gminy do ich uchwalania. Niejednokrotnie jest to procedura wymagająca wielu uzgodnień, trwająca nawet 10 lat. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, opublikowanego w kwietniu 2017 roku, miejscowe plany obejmują jedynie około 30% powierzchni kraju. I w tym przypadku Izba wyraziła zdecydowany sprzeciw. Przepis ten skazałby bowiem setki, o ile nie tysiące, zakładów na likwidację.

Dariusz Matlak

prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami